wtorek, 25 grudnia 2007

Twoja dłoń-stały ląd(przemyślenia)

Twoja dłoń-stały ląd.

To ona napawa mnie szczęściem..

Czasem delikatnie sunie po policzku.

Z radością czochra włosy.

Powolutku zbliża się do mojej.

Lubi być trzymana.

Zawsze ciepła.

Czasem pokazuje na ile ją stać.

Na niej zaznaczona jest Twoja droga i przeznaczenie jak powiadają przesądni.

Zimna, gdy zajdzie potrzeba.

Lubi mój zarost.

W przypływach czułości błądzi po całym ciele.

Szuka swojego miejsca.

Mimo, że kobieca, tak mocna.

Daje mi oparcie.

Lubię ją.

Położona na ramieniu wcale nie waży tony.

Czasem zmęczona i zaniedbana.

Ciepło jej w kieszeni i rękawiczkach

Najcieplej w innej dłoni.

Mimo, że czasem się wyrwa.

Ściskam ją mocno.

Nie puszczę tak łatwo.

Nic chcę.

Jest dla mnie.

Wszystkim.

Uścisk(przemyślenia)

Uścisk

I co potknąłeś się, tak? Sam widziałem jak upadasz.

Hę?! Nie wierzysz mi, tak? Ha! Wiedziałem. Pieprzysz, że są rzeczy mocniejsze, tak? Niby wytrzymalsze, tak? Metal powiadasz? Stal i żelazo? Wierzysz w ich moc? Nieugiętość i nierozłączność? Beton jest twardy, tak? Nic nie wiąże się lepiej niż zaprawa, hę? Gdzie Ty się kurwa wychowałeś? Gdzie? Ameryka? W Detroit, tak? Buc jesteś, Wiesz?

Zapamiętaj, nie ma nic mocniejszego niż uścisk dłoni, pętaku. Chcesz spróbować? Czego się boisz? Kiedy łapię przyjaciela za dłoń, ściskam go mocno, nie puszcze tak łatwo, nie chce puścić. Teraz kapujesz? Kiedy staniesz się poszukiwaczem duszy(przyjacielem), też Cię nie puszczę, a teraz wyciągnij rękę, pomogę Ci wstać z tego bagna.