wtorek, 25 grudnia 2007

Twoja dłoń-stały ląd(przemyślenia)

Twoja dłoń-stały ląd.

To ona napawa mnie szczęściem..

Czasem delikatnie sunie po policzku.

Z radością czochra włosy.

Powolutku zbliża się do mojej.

Lubi być trzymana.

Zawsze ciepła.

Czasem pokazuje na ile ją stać.

Na niej zaznaczona jest Twoja droga i przeznaczenie jak powiadają przesądni.

Zimna, gdy zajdzie potrzeba.

Lubi mój zarost.

W przypływach czułości błądzi po całym ciele.

Szuka swojego miejsca.

Mimo, że kobieca, tak mocna.

Daje mi oparcie.

Lubię ją.

Położona na ramieniu wcale nie waży tony.

Czasem zmęczona i zaniedbana.

Ciepło jej w kieszeni i rękawiczkach

Najcieplej w innej dłoni.

Mimo, że czasem się wyrwa.

Ściskam ją mocno.

Nie puszczę tak łatwo.

Nic chcę.

Jest dla mnie.

Wszystkim.

1 komentarze:

Lipek pisze...

No no no, cóż za piekna poezja, dla mnie bomba,pełne ciepła i emocji. Pozdrawiam Lipek