
Fotografia pobrana ze strony http://kokoro.blox.pl/html
"Dzieciństwo to marzenia, wielkie pragnienia i pomysły,
to również szperanie po strychu."
Fotografia
Wprawnym okiem małego poszukiwacza, znalazłem na strychu drewniany kuferek,
spodziewałem się, znaleźć w nim wiele, skarbów, lub map doń prowadzących,
przez okno oświetlało go słońce, muskały refleksy, miedziane obicia odbijały promienie w oczy.
było coś w nim magicznego,
jak dla dziecka- rzekłbym pirackiego.
Maleńką dłonią starłem warstwę kurzu,
nie czekałem dłużej by zaspokoić ciekawość,
chwyciłem za wieko.
Na dnie stara czarno- biała fotografia,
przedstawiała młodego żołnierza, z karabinem,
w mundurze,
stał na wielkiej górze, patrząc na wschodzącą jutrznię,
kradnąc swą postacią słońce.
Jak się później dowiedziałem, był to mój dziadek.
Spoglądając na swą postać, łza w oku go kręciła.
Opowiedział mi historię, wojny całej, kto z kim walczył, dlaczego, czym kiedyś były pieniądze,
jak poznał babcię, chodząc po mleko.
Ja, dziecko słuchałem w skupieniu widząc okiem marzeń kule karabinu,
wojny, poligony, ludzi biegających, krzyczących- Polsko do broni!
Generałów, żołnierzy, hałas, wybuchy i dziadka w tym świecie, na wierzchu góry.
Wyglądał domu na Norweskim klifie, modląc się o jutro,
tęskniący o wschodzie słońca,
śpiewający psalm dziewięćdziesiąty piąty
ku chwale Boga.
Będąc marzeniami uniesiony,
Zapytałem- któż Ci zrobił to zdjęcie dziadku?
Między oceanem i szczytem, z Bogiem na ustach i całym światem w spojrzeniu?
Nazwał go Doktorem F,
Pan ów powiedział, że tam chwila wielka była,
która do dziś wydaje się dziadkowi magwieczna.
Dziadzo zdawał się przez chwile odpływać,
w jego oczach, obrazy widziałem,
poczułem jego ból i tęsknotę,
za krajem, za domem, za babcią.
zarazem doświadczyłem wspaniałych uczuć,
wiatr włosy targał, oko Polski upatrywało,
twarz skierowana ku morzu, oświetlona jak kuferek na strychu,
było coś w tej chwili niepowtarzalnego.
Doktor spotykając lat parę później dziadka, zostawił mu zdjęcie,
podobno wyszedł za węgieł,
poprawił czarny kapelusz i zniknął.
Dziadek miał go za dziwka, lecz dobrego fotografa.
Gdy podrosłem, zrozumiałem wiele,
życie dorosłego wyzbywa go z marzeń,
mało rzeczy wtedy jest magicznych,
mniej się odkrywa i mniej słucha innych.
Fotografia ruszyła do przodu, każdy zdjęć ma bez liku,
gromadzi w szpargałach,
z czasem zapomina i zostawia,
bądź wyrzuca,
to przykre.
Teraz wiem kim był Doktor, choć nie do końca w niego wierzyłem,
bo dorosłość przecież wyzbywa magii.
Powiedział Faust "chwilo trwaj jesteś piękna"
Wiedział, że chwila w obrazach jest zamknięta,
a obrazy niosą wspomnienia.
Stąd miał klaser ze zdjęciami, nie pozwalał chwilom znikać.
Był przednim fotografem,
aparatu najlepszym przyjacielem,
Dziś wiem i nie pozwalam by chwile odeszły,
Wierzę, że fotograf jest lekarzem,
bo pozwala zapamiętać i doświadczyć tak wiele,
powoduje śmiech, smutek i radość- tak czynią tylko przyjaciele.
Fotograf, to magiczna osoba z okiem,
tchnionym przez Boga.
Dla Aduś- magicznej aparatki.
magwieczna (chwila)- neologizm, hybryda utworzona z wyrazów -magiczny - wieczny. Czasem mimo upływu lat niektóre wspomnienia są dla nas wieczne, wyraziste, nie tracimy ich i wydaje nam się, że przed chwilą się rozegrały, a w dodatku są tak piękne, magiczne i cudowne.